Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maszyny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maszyny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 maja 2013

My rays of sunshine

Ostatnie dni są dla mnie ciężki i cały tydzień dał mi nieźle w kość... jestem totalnie wypluta i wypruta emocjonalnie i psychicznie... Nie chcę się już tu rozpisywać o szczegółach, ale powiem, wam, że ten tydzień był obfity w złe wiadomości i wydarzenia... troszkę mnie to wszystko przytłoczyło... Ale staram się do życia podchodzić w taki sposób, aby umieć dostrzec nawet w trudnych chwilach jakiś promyk radości. A co niektórzy, co dokładnie czytają mojego bloga, wiedzą, że ostatnio życie mnie wiele nauczyło. A te ciężkie i trudne sprawy pomogły mi nauczyć się doceniać to co mnie otacza:) I mimo tego mega ciężkiego tygodnia, chciałam wam pokazać te moje kilka promyków :) tak na przykład udało mi się spotkać z kilkoma osobami, które są dla bardzo ważne i wspierają mnie bardzo, i są dla mnie jak takie małe elektrownie, które ładują mnie pozytywną energią i dodają mi powera :) A na serio dawno nie miałam takiego tygodnia, żeby spotkać aż tyle wspaniałych duszyczek :)


Więc dziękuję wam! dziękuję za wsparcie! Dziękuję, że jesteście! Dziękuję że słuchacie mojego jęczenia i marudzenia! I dziękuję za wszystkie motywujące kopniaki!


Takiego oto murala napotkałam w drodze powrotnej ze stolicy :) 


A taką oto chmurę burzową, nad moim ukochanym murem, jak wracałam we wtorek ze szkoły :)


Rzadko piję kawę na mieście, ale ta jest moja ulubiona:D
Wiem, że to śmieszne, ale taka kawa też jest powodem do uśmiechu :)


No i najważniejsze wydarzenie tegoż tygodnia! udało mi się rozpocząć wreszcie sezon rowerowy! :D
Tuż po burzy, ale powietrze było wspaniałe, wiatr we włosach :) 
Pewne części trochę teraz mnie bolą (i nie są to nogi!!! ;P), ale to jest coś co powoduje, że jestem szczęśliwa!
Ps. Jestem DUMNA!!!!! z naszych polskich kolarzy! Jeśli nie wiecie, teraz właśnie trwa Giro d'Italia i nasi kolarze są w czołówce! SUPER CHŁOPAKI!!!!!!!!!! Oby tak dalej! :D


Udało mi się też jakoś wcześniej wstawać i szybciej ogarniać z rana i pracować od bardzo wczesnych pór :)


A jak rower, to i wycieczka na OffPiotrkowską na kawuche z pewną M. :)
Ależ mój rowerek pięknie się prezentuje!
Ah! kocham go! hihihihiihihihihihihihihi! :p



No to  miłego weekendu wam życzę i pamiętajcie: jak wam się wydaje, że jest wam źle to po 1 - pomyślcie, że ktoś teraz na pewno ma gorzej, po 2 - zawsze może być gorzej, więc nie myślcie, że jest źle :) po 3 - cieszcie się każdym małym promykiem, to trochę pomaga :)

ps. sory, pewnie jest tona literówek, ale coś pisanie mi dziś nie idzie ehhh....



PODPIS

środa, 20 lutego 2013

How to make a paper? {vol. 1}

Oj już od naprawdę bardzo dawna zabieram się do napisania tego posta... Ale jakoś ciągle napataczał się jakiś inny temat, albo coś innego, co mi przeszkadzało w jego stworzeniu :) Od paru dni choruję na brak weny, cokolwiek próbuję uszyć - nitka się rwie i plącze, wyszydełkować -  no nie idzie mi jak nie wiem! Za druty nawet nie chcę się teraz brać! Porządki mi też nie idą, spać nie mogę. Wszystko jest jakoś przeciwko mnie :) Jedyne co mi teraz wychodzi, to MYŚLENIE! Oj myślę bardzo dużo ostatnio. Miliony, phi! Wręcz miliardy myśli przepływają przez moją głowę zasiedlając w niej wspaniałe pomysły. Ale realizacja mi w ogóle nie wychodzi hihi :) Tak bywa...

Ale do rzeczy...

Pierwszy z tego typu postów chciałabym nazwać: OD DREWNA DO MASY.

Zacznę od samiutkiego początku :) Wiecie, że papier robi się z drewna? A dokładniej z masy włóknistej, którą uzyskuję się z drewna. I dziś chciałabym wam o tym opowiedzieć, jak się taką masę otrzymuje.

Mamy różne rodzaje drewna, i w zależności, od gatunku inne jest przeznaczenie takiej masy. Masa z drewna drzew iglastych nadaje się na papiery mocne (np. tektura), natomiast drewno liściaste nadaje się do papierów drukowych. 
Ah, no i oczywiście powinnam zacząć od czegoś innego. [widzicie? nawet z koncentracją mam problem:P] Większość ludzi, pewnie i większość z was, uważa, iż papier to przeszłość. Ale czy nie zwróciliście nigdy uwagi, iż ilość zużywanego przez nas papieru ciągle rośnie? Tak dla przykładu, wyobrażacie sobie torebkę bez chusteczek higienicznych, albo kuchnię bez ręcznika papierowego? Jeszcze parę lat temu tak nie było. Ilość produkowanego i zużywanego przez nas papieru ciągle rośnie. A czy może być coś przyjemniejszego niż usiąść z książką - jest to lepsze niż czytanie z monitora... 

Proces przetwarzania drewna na masę nazywa się roztwarzaniem. Są różne metody przygotowania masy włóknistej, ale ja dziś wam opowiem o jednym z najbardziej rozpowszechnionych: metoda siarczanowa. Jest to rodzaj metody chemicznej i w jego wyniku uzyskujemy masę celulozową. W ogromnym skrócie: drewno zalewamy chemikaliami, wrzucamy do ogromnego garnka i gotujemy w odpowiedniej temperaturze i ciśnieniu. 

Drewno składa się przede wszystkim z celulozy, hemiceluloz i ligniny, w metodzie chemicznej zależy nam na tym, aby pozbyć się ligniny. Są to bardzo skomplikowane związki organiczne, nadają drewnu sztywność i wytrzymałość. Hemicelulozy to takiej jakby, mniej idealne celulozy. W tym procesie są niezwykle ważne, ponieważ, nie da się usunąć tylko ligniny bez straty celulozy. W pierwszej kolejności jednak rozkładowi ulegają właśnie hemicelulozy.

Oczywiście proces w przemyśle wygląda troszkę inaczej i jest na zupełnie inną skalę, a ja opiszę wytwarzanie masy w laboratorium :) ale zasada jest taka sama :)

Pierwszym etapem jest przygotowanie drewna. Drewno musi być w postaci zrębków, czyli pocięte na kawałki. Pochwalę się, że do mojej pracy potrzebowałam dość dużą ilość zrębków, które zrobiłam sama. Zazwyczaj zamawia się je z przemysłu, ja zrobiłam ok. 20 kg i nie była to lekka praca :)





Przygotowane drewno wrzucamy do takiego pojemnika czyli autoklawu. Zalewamy ługiem warzelnym, którego zadaniem jest usunięcie ligniny. Dokładnie zamykamy i wrzucamy do warnika. Ten poniżej to warnik Haato.





Na panelu sterującym ustawiamy parametry, czyli temperaturę, której musimy uważnie pilnować. Dla danego gatunku drewna są odpowiednie warunki. Temperatura zazwyczaj wynosi ok 160-170C. I przez okres 4 godzin należy pilnować aby temperatura szła zgodnie z zadanym wykresem (zależnym od gatunku drewna). 


Ponieważ proces gotowania jest bardzo długi, na zabicie czasu, szydełkuję sobie hihi :)



Po gotowaniu autoklaw się chłodzi i otwiera. Niestety wydobywa się tutaj bardzo nieprzyjemny zapach i jest to ogromna wada tej metody... Jeśli ktokolwiek przejeżdżał w okolicach celulozowni to wie o czym piszę :)


Całość wylewamy na specjalne sito:


Widzicie tą czarną ciecz? Jest to ług powarzelny, czyli to co zostało po roztwarzaniu. W przemyśle jest on regenerowany i ponownie używany.


Tu jeszcze zrębki w "całości". Należy je teraz dokładnie przemyć, aby w dalszych procesach uniknąć pienienia się masy.





Widzicie ile jest piany?



Ręką rozgniata się te zrębki i uzyskujemy pulpę, która już można powiedzieć jest masą papierniczą. 
Jeszcze tylko kilka zabiegów pielęgnacyjnych i gotowe :)





Rozwłókniamy, czyli mieszamy małą ilość w obecności wody


Następnie sortujemy, czyli przepuszczamy masę przez odpowiednie urządzenie z bardzo drobnym sitem - drobne włókna przechodzą, a niedowarki (to co się nie roztworzyło) pozostaje na sicie.



Na koniec wirowanie, aby odciągnąć jak największą ilość wody - masę będzie można szybciej wysuszyć :)


A tutaj zdjęcie wyżej wspomnianych niedowarków. Niestety ich obecność jest nieunikniona...


Na zakończenie jeszcze kilka oznaczeń, czyli zabawa w małego chemika i trochę obliczeń, aby sprawdzić czy proces przebiegł prawidłowo.




Niestety nie mam zdjęcia wysuszonej masy... Ale obiecuję, że cyknę i wam pokaże. Taka sucha masa hihi :) 

A następnym razem opowiem wam dokładniej jak się robi papier :) Czyli będzie o maszynie papierniczej, która mnie tak fascynuje :) Muszę tylko poszukać odpowiednich zdjęć.




No i kończę, bo i tak bardzo się rozpisałam :) Mam nadzieję, że wam się spodoba i przekazałam to w jakiś łatwy sposób :)




PODPIS

piątek, 11 stycznia 2013

Puchar na WOŚP made by Groch :)

Cały tydzień nie miałam czasu, żeby napisać posta, ale wreszcie mam chwilkę :) Już tuż, tuż Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy :) każdy stara pomóc się jak może. Jest w ramach tego organizowane masę fantastycznych akcji. Kliku chłopaków z małego miasta koło Bełchatowa, z Zelowa, po raz już czwarty organizuje turniej takiej odmiany pokera, zwanej Texas Holdem :) Poproszono mnie, abym zrobiła puchar, czyli kubek w ubranku z wyhaftowanym napisem :) poczułam się wyróżniona :)

Oto efekty mojej pracy :)



Więc jeśli ktoś z was lubi grać w pokera ZAPRASZAMY do Zelowa na turniej :) Fajna zabawa gwarantowana, oryginalna nagroda i dodatkowo pomoc dzieciakom :)


Jest to duży półlitrowy kubal :)


A w ramach gratisa JA w czasie pisania tego posta hihi :) Małżowi się nudzi, więc pstryknął kilka fotek :)



Dzisiaj spędziłam kolejny dzień wytwarzając masę papierniczą w laboratorium (w przyszłym tygodniu zamierzam troszkę o tym opowiedzieć :P) i pracuję przy takim jednym urządzeniu, które jest dość głośne. Jest to sortownik, taki wielki garnek, na dnie którego jest sito, silnik uderzeniami wprowadza sito w drgania i małe włókna przelatują pod sitem przez dyszę i wpadają do drugiego garnka też z sitem. A w pierwszym garnku zostają duże włókna nam nie potrzebne :) Moim zadaniem jest wyciąganie "dobrych" włókien z drugiego garnka :) 
No ale nie o tym chciałam napisać :) Ten silnik powodując te drgania wytwarza dość wiele hałasu. I jak tak sobie siedziałam, w pewnym momencie usłyszałam, ze on mówi do mnie: "temp, tempo, tempo, tempo..." takim rockowym głosem. Natychmiast zobaczyłam jak stoję na scenie, gram na gitarze i śpiewam do hevymetalowej muzy: "tempo, tempo, tempo, tempo, tempoOOOOOoooooOOOOooo..."... rozpuszczam włosy i macham łbem w przód i w tył i gram na gitarze i ogólnie jest dziki szał. Dosłownie wszyscy szaleją, a ja jak dzika śpiewam, gram na gitarze i macham włosami! Atmosfera jest super i właśnie mam zacząć nową zwrotkę: "tempo, tempo, tempo, tempo", kiedy to pan doktor szturchnął mnie w ramię i powiedział: "nie śpij!"... No i moje super wizja się rozmyła... :( Chciałabym śpiewać i grać na gitarze w zespole hevymetalowym... fajnie by było....

No to taka historyjka na dobranoc :)

A już jutro.... Tak kochani! Jutro będzie post o moich postanowieniach i moim organizerze :) jest już gotowy, muszę go tylko wypełnić i zrobić zdjęcia :) 



Photobucket

niedziela, 16 grudnia 2012

Groch szykuje się na kiermasz

Jak wam minął weekend? Ja dopiero siadam do przygotowania prezentacji na jutro... Już się nią stresuję... miałam zrobić to trochę wcześniej, ale jakoś tak bardzo szybko zleciał ten weekend... Wczoraj wzięłam się za porządki przedświąteczne, pranie itd, a dziś pojechaliśmy po prezenty :) oczywiście część prezentów zamawiamy przez internet, ale resztę dziś już kupiliśmy, więc przynajmniej to mamy z głowy :) mam nadzieję, że nasi bliscy będą zadowoleni. Phi! Muszą być! w tym roku będą super ekstraśne prezenty! :) U mnie  święta zawsze są na bogato i na prezentach się nie oszczędza... co prawda nasze portfele (i konta) zawsze na tym cierpią, ale jak porównać kilka złotówek na koncie do sprawienia radości ukochanym osobom? 

Kiermasz "robi się w Łodzi", o którym już pisałam, zbliża się ogromnymi krokami... troszkę nadziergałam (i jeszcze mam nadzieję, że coś dodziergam), ale i tak wydaje mi się, że mało.. A tu kilka zdjęć z efektami mojej pracy :) więc jeśli nie macie jeszcze prezentu  - zapraszam już w czwartek :)



Ciapciuszki - zrobiłam je już jakiś czas temu :) Od spodu mają specjalne antypoślizgowe groszki :)






Podstawki pod kubki :) Dużo podstawek! W różnych kolorach i kształtach :) W zestawie 6 sztuk. Jeszcze muszę je pokończyć, ale że tego nie lubię zostawiam na koniec hihi :)










Jeszcze mam kilka koszyczków, kubraczków na kubki i robi się dywanik :)



A dla tych co chcieliby odwiedzić Grocha na kiermaszu wstawiam linka :)




No a teraz muszę siadać do przygotowania prezentacji :) Wrzucam jeszcze jedno zdjątko maszyny Haato. Jest to urządzenie do roztwarzania drewna na masę papierniczą. W te "dziury" wkłada się specjalne autoklawy, w których są zrębki drzewne i chemikalia. Proces przebiega w wysokiej temperaturze. Pewnie jest to dla was czarna magia, ale po świętach zrobię taki pościk i dokładniej wszystko wyjaśnię :) Ja osobiście to uwielbiam :D <love>




Przeglądając te zdjęcia widzę jaką mamy koszmarną kanapę (na niej robiłam zdjęcia), no ale niestety na razie nie możemy jej zmienić  :( 




xoxo_zpsfb9091d5
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...