środa, 30 sierpnia 2017

Co to z tym piciem?!

Po pierwsze to wielkie dzięki za tak ciepłe słowa przyjęcia mnie ponownie do świata bloga :) dzięki za wszystkie komentarze, maila, wiadomości, tu i na fb :) to bardzo, bardzo miło wiedzieć, że tyle osób ma ochotę mnie czytać, i że jeszcze w ogóle mnie pamiętacie!!!!

Po drugie w poprzednim poście zapomniałam dopisać jeszcze jednego punktu: karmię PO spaniu, a nie przed. Jedna książka mi tak mądrze podpowiedziała. Po pierwsze, w ten sposób pokazuję Emi, że nie potrzebuje jeść, żeby zasnąć. Po drugie my rano wstajemy, jemy śniadanie i idziemy do pracy, do obowiązków, a nie kładziemy się spać. To samo po drugim śniadaniu i po obiedzie. No dobra, są tacy co po obiedzie robią sobie drzemkę, ale to wyjątki - ja osobiście nie lubię bardzo spać w ciągu dnia. Niestety po kąpieli ostatnie karmienie jest tuż przed spaniem. Starałam się tego uniknąć, ale Emi to mały głodomor i od początku wiedziała, że teraz szybko się nie naje, więc musi mieć zapas ;) 



Podobnie jest z kąpaniem. Kąpiemy ją codziennie, dzięki czemu mamy fajny wieczorny rytułał (kąpiel przecież jest super!!!!) i jednocześnie taki sygnał dla Emi, że teraz zaczyna się noc i teraz trzeba spać długo, a nie 30 minut :) i to, przynajmniej u nas fajnie działa. Ponieważ kąpiel jest chyba naszą najfajniejszą częścią dnia (z początku nie było tak kolorowo...) jeśli macie ochotę, poświęcę, temu osobny post.



Ok, ale wracając do tego o czym chciałam dziś napisać. Co z tym PICIEM?
Szczerze mówiąc, jest to dla mnie wielki temat-zagadka. Mam wrażenie, że obecnie jest wielka nagonka na przepajanie. Próbowałam znaleźć - dlaczego? I wiecie co? NIE WIEM! Otóż nasze kochane WHO stwierdziło, że pokarm mamy wystarcza za picie i jedzenie, ponieważ układ pokarmowy maluszków jest nie rozwinięty do 6 miesiąca ich życia. Jednak jeśli dziecko jest na mleku modyfikowanym, to wodę pić powinno. Dla mnie jest tu jakaś niejasność, bo skoro układ pokarmowy nie jest rozwinięty, to chyba niema tu znaczenia jakie mleko maluszek dostaje? Nigdzie też nie znalazłam szczegółów tego nie rozwinięcia układu pokarmowego - rozumiem, że on musi się jakby nauczyć przyswajać jedzonko itd, ale w czym szkodzi WODA? Nie mówię tu o jakiś kompotach czy skoczkach, tylko o zwykłej, przegotowanej wodzie źródlanej. Co w niej jest złego? 



Ostatnio nawet przeczytałam na pewnym, bardzo popularnym blogu, promującym karmienie piersią, że picie wody przez niemowlę, może je zabić. ZABIĆ! Dziecko może umrzeć od picia wody - no jeśli wypije kilka litrów i nic więcej, to faktycznie, woda może zabić, ale ile takie dziecko może wypić w ciągu doby? Nie więcej niż parę ml. A nie chodzi tu o, to żeby zastąpić jakiś posiłek wodą, tylko żeby tą wodę uzupełnić. I faktycznie, zgadzam się, że w mleku mamy jest piciu, ale jak jest 35 stopni na zewnątrz, czy wystarczy tylko mleko? A jeśli dziecko dostaje tylko mleko mamy, nagle nie będzie chciało pić czystej wody...

Dlaczego my postanowiliśmy przepajać?
Po pierwsze, żeby ją przyzwyczaić do picia wody. Woda w smaku jest nijaka... Sama nie jestem wielką fanką wody. Wielu moich znajomych narzekało, że dziecko nie dość, że nie chce pić wody, to nie chce pić nawet słodkich napojów. A w momencie, kiedy dziecko już nie dostaje mleka matki, a jest upał 30 stopni, to naprawdę niewiele trzeba, żeby takiego malucha odwodnić. Chcieliśmy, żeby Emi od początku nie miała problemów z piciem wody.



Dodatkowo przekonała mnie rozmowa z moją... dentystką. Otóż okazuje się, że dziecko, które nie jest nauczone od początku picia i ma problem z piciem wody, przez większość rodziców (podejrzewam, że w akcie desperacji, żeby dziecko piło cokolwiek!) jest przepajane kompotami, wodą z miodem, albo słodkimi soczkami. Takie rzeczy dzieci wypiją znacznie chętniej. I super dziecko pije, nie odwodni się, ale... może mieć próchnicę! Teraz nawet to się nazywa próchnicą butelkową, która właśnie powstaje od picia słodkiego. Dla mnie to coś strasznego, żeby dwulatek, któremu ledwo co wyszły wszystkie zęby był zagrożony próchnicą. A od próchnicy może iść zapalenie na cały organizm, więc wbrew pozorom, nie jest to wcale błahostka. Moja dentystka niestety ma obecnie bardzo sporo takich przypadków. A ja jak najdłużej chciałabym, aby Emi nie dostawała słodyczy.



Początki nie były łatwe.
Emi jest też dzieckiem, które od początki nie lubi smoczka, czyli też butelki. Od pierwszego dnia wyjścia ze szpitala podawaliśmy jej wodę w butelce, co kończyło się wielkim płaczem i wręcz histerią... Po dwóch miesiącach było wywijanie się i odpychanie butelki ręką, ale już bez płaczu. Po trzech miesiącach, na widok butelki była obojętność, ale nie było już płaczu i krzyku. Po czterech miesiącach (czyli obecnie), na widok butelki jest radość i otwieranie buzi. Phi! Emi sama już trzyma butelkę - oczywiście bardzo nieporadnie i często butelka spadnie, albo jest za słabo pochylona i nie leci - ale Emi jest bardzo szczęśliwa, że pije sama. No oczywiście, połowa tego picia znajduje się poza buzią, bo zostaje wypluta, ale to przecież też jest świetną zabawą. 


Początkowo widać, też było że sam smak (a właściwie jego brak) wody Emi bardzo nie pasuje. Raz spróbowałam dać jej glukozę (moja dentystka mi powiedziała, że glukoza jest jeszcze ok), ale efekt był jeszcze gorszy niż z samą wodą. Podaję jej również herbatkę z koperku włoskiego - i to był smak, który od początku jej się spodobał.

Ah ten koperek!
Poza wodą Emi daję również herbatkę z koperku włoskiego. I tak jak woda jest tematem sprzecznym, tak obecnie w internecie koperek to niemalże największe zło tego świata! Podobno na kobiety źle wpływa i jest rakotwórczy. Takie oto mądrości znalazłam na blogu promującym karmienie piersią. Blogerka owa twierdzi, że koperek wcale nie pomaga na kolkę i że jest to totalna bzdura. Jaka jest jej porada na kolki? Espu-cośtam dla dzieci... A najlepiej, żeby podawać codziennie profilaktycznie! A czy to espucośtam nie jest rakotwórcze? Założę się, że to espucośtam ma skład oparty na koperku włoskim. Ale koperek kosztuje jakieś 5 zł za 20 torebek, a espucośtam 12 zł, albo więcej, nie wiem, bo nie kupuję. I osoba, która promuje karmienie piersią, czyli coś co jest najzdrowsze dla dziecka, bo NATURALNE (!) namawia ludzi to wciskania niemowlakom i noworodkom specyfików farmaceutycznych (zrobionych w laboratorium) na bąki. Sorry, ale ja tego nie kupuję. A u nas koperek rewelacyjnie zwalcza i kolki i bule brzuszka i problemy ze zrobieniem kupki. Choć zdaję sobie sprawę, że nie na każde dziecko działa, bo każde dziecko jest inne. A prawda jest taka, że może i koperek ma w sobie jakieś kiepskie składniki, Jak większość dostępnych obecnie rzeczy... Słońce też jest rakotwórcze - jeśli ktoś nie używa kremów z filtrem i nie schodzi z niego przez x-czasu, czyli w dużych ilościach. Ile dziecko może wypić takiej herbatki? 



My stwierdziliśmy, że chcemy przepajać Emi. Po tym jak widzę teraz jak się cieszy na widok butelki z wodą, wiem już, że nie będziemy mieć problemów z nauczeniem jej picia wody, co bardzo mnie cieszy. 

A jak jest u was? Przepajacie swoje dzieci? 

PS. Robienie zdjęć to tego posta okazało się świetną zabawą... nie wiem, która z nas się głośniej śmiała, bo Emi dostała głupawkę :)

1 komentarz:

  1. Jaka słodycz <3 Śliczne zdjęcia! U nas nie mówi się przepajać, tylko dopajać. I ja nie dopajałam. Raz, bo uważałam, że mleko wystarczy, latem po prostu karmiłam trochę częściej, ale nie na tyle żeby to było jakieś problematyczne. Nie byłam fanką karmienia piersią i choć drugie dziecko też będę piersią karmiła to egoistycznie będę czekała na koniec, bo zwyczajnie mam bardzo duży biust, szczególnie jak na swoje 158 cm i ogólnie drobną budowę. A drugi powód to to, że od momentu jak się Kuba urodził to Teściowa non stop mówiła "powinnaś go dopajać". Ale naprawdę non stop, przy każdej możliwej wizycie kilka razy. Kuba przeżył pół roku bez wody (no prawie bez bo w piątym miesiącu życia były okropne upały i dwa razy podałam mu wodę, bez efektu). Za to przy rozszerzaniu diety zaczęliśmy podawać wodę, najpierw w kubnku niekapku, ale szybko przerzuciliśmy się na otwarte kubki i takie ze słomką. Kuba uwielbia wodę i pije ją bez problemu, nie słodzimy, nie dolewamy soków. Ale nie wariujemy, poznał już smak innych napojów, do śniadania najbardziej lubi herbatę, koniecznie ciepłą. Wodę też zresztą chętniej pije, kiedy ma trochę wyższą temperaturę niż pokojowa. Ech... jak zawsze się rozpisałam :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

• • • Dziękuję za każdy komentarz :) ♡♡♡
Uwielbiam je wszystkie i chłonę jak gąbka wodę :) • • •

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...