piątek, 18 kwietnia 2014

o.r.g.a.n.i.z.a.c.j.a.

Przypadkiem bardzo się dziś rozpisałam :) I troszkę uzewnętrzniłam :) Mam nadzieję, że długi tekst was nie zniechęci i dotrwacie do końca :)

ORGANIZACJA to moje słowo na ten rok. Jest kwiecień, więc postanowiłam podzielić się z wami jak mi tam z tą organizacją idzie :) Musicie jednak wiedzieć, że jestem osobą, która ubóstwia przekładać wszystko na potem, i robić co się da absolutnie na ostatnia chwilą. I niestety to nie ułatwia. Ale kto mówił, że będzie łatwo? Wybierając to słowo byłam świadoma, że wiąże się z pracą nad samą sobą :) Początki były ciężkie, ale jakoś już idzie mi to coraz lepiej :)

Zaczęłam od prostego kroczku: kupiłam sobie wymarzony kalendarz, żeby mieć gdzie wszystko notować i układać co i jak :) Potem zaczęłam wyznaczać sobie takie małe cele. Moja sytuacja mieszkaniowa jest troszkę skomplikowana, ale mamy gdzie mieszkać, mieszkanko jest całkiem spore, więc nie ma co marudzić :) Ale też jest koszmarnie zagracone! Całe tony rzeczy, które tylko zawalały każdy kąt. Do tego ustawienia mebli w 100% niefunkcjonalne, o wszystko trzeba się potykać... Przez kilka miesięcy nie mogłam zebrać się, żeby cokolwiek z tym zrobić. Przekładałam wszystko z kąta w kąt, siadałam na kanapie, i czasem aż płakałam. Czułam się strasznie przytłoczona i dosłownie zagracona. Miałam wrażenie, że te wszystkie rzeczy leżą na mojej głowie. Bardzo mnie to dołowało.

W tym roku organizujemy święta u nas, po raz pierwszy. Była to doskonała motywacja. Zaczęłam o wyznaczania sobie po kolei celów - jeden dzień, jeden cel. Oczywiście, każdy cel odkładałam na następny dzień. Ale... Myślałam cały czas o danym celu. Męczyło mnie to bardzo. Aż w końcu się zmotywowałam. Zrealizowałam pierwszy cel. 

Uczucie satysfakcji, które przypłynęło po realizacji było niesamowite. Satysfakcja, zadowolenie i lekkość. Wreszcie spadł ze mnie ten ciężar. No i piękno. Bo wreszcie odgraciłam mały fragmencik, i odkryłam piękno które w tym kącie było zabite. Te uczucia, mnie bardzo zachęciły i zmotywowały. Przy każdym kolejnym celu nie myślałam, że czeka mnie ciężka praca i wiele godzin roboty, tylko o tym, jak cudownie będę się czuć, jak już to zrobię. I tak kąt po kącie. Pokój po pokoju. Okno, po oknie. I udało odgracić się całe mieszkanie. Jest teraz bardzo przytulnie, ładnie, świeżo, lekko i czysto. 

Zachęciło mnie to bardzo. Nie odpuszczam. Ciągle wyznaczam sobie dalsze cele, i teraz mam motywację, żeby je realizować. Czuję się, również o wiele lżej, nie jestem już przytłoczona i zdołowana. A wiadomo lepsze samopoczucie, to i żyć się chce! 

Phi! Mało tego, zauważyłam, że moja motywacja i zawzięcie zachęciły do pracy mojego kochanego Małża, który bez żadnej mojej namowy sam brał się do roboty i bardzo mi pomagał :) Do tego zrobił jeszcze prześliczną lampę (pochwalę się nią po świętach). 

Jednym z moich celów było zrobić firankę. Tzn uszyć ją :) nigdy nie szyłam firanki, więc było to dla mnie wyzwanie. Efekt końcowy może nie jest zachwycający, ale mnie się bardzo podoba. Uwielbiam krótkie firanki i taką mam. W przyszłości chciałabym jeszcze uszyć zasłonki. 

PRZED:


PO:


(zdjęcia niestety robione pod światło, więc szału nie ma :P)

Wcześniej rzadko odsłanialiśmy rolety, bo firanka była tak gruba i ciężka, że i tak mało światła wpadało. Zasłaniała piękne storczyki.
Teraz (może tego nie widać), wpada masa światła, więc aż nie chce się siedzieć przy zamkniętych roletach! Widać piękne kwiatki ( i troszkę pierdułek hihi :P ale nie mamy półek, żeby je tam wcisnąć;P)> Jedyny minus to, to że będę musiała często okna myć, bo brudne od razu będzie widać haha :) A mieszkamy blisko ulicy, więc po kilku opadach już widać... :)


***

Kochani!
Z okazji nadchodzących, tych najbardziej wyjątkowych świąt,
życzę wam:


Aby te słowa były w was i aby zaświeciły w waszych serduszkach najmocniej jak się da :) 
Aby w waszych serduszkach był zmartwychwstały Jezus, który wam, będzie świecił :)

Kareteczka od Malskiej (FB) :)


I pamiętajcie, aby w te święta też chwilkę odsapnąć od codzienności :)


PODPIS

22 komentarze:

  1. Gratulacje, Wera! Powodzenia jako gospodyni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasiu :) Udało się! wszystko wyszło super :)

      Usuń
  2. Fajna ta firanka. Nie przejmuje sie. Jak Ci sie rodzina powiększy to będziesz albo bezustannie ganiac ze scierką i sprzątac, albo pozostaniesz zen i posprzątasz, ale nie przejmując się że za chwilę i tak będzie bałagan. Ja mam taką małą kreatywną gromadkę i bałagan robi się w mig. Gorzej z porządkiem (ten w mig zrobic się nie chce) Ha ha ha Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ehhh z moim bałaganiarstwem to jestem przerażona, co to będzie jak rodzina się powiększy :) ściskam

      Usuń
  3. Od razu widać, że przejaśniało! Chętnie przeczytam coś o odgracaniu, sama mam z tym problem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) w Takim razie doskonale mnie rozumiesz :P ale jak już się za to weźmiesz - to musisz skończyć, a wtedy satyswakcja i porządek przynoszą cudowne uczucie ulgi i samozadowolenia :)

      Usuń
  4. Nie za dużo, w sam raz. Pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od razu zrobiło się jaśniej!!! Zmiana na plus :)
    Wesołych Świąt!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) I niewiadomo kiedy i już po świętach:)

      Usuń
  6. Jak dobrze, że zmieniłaś firanę!!! Trzymam kciuki za dalsze sprawy organizacyjne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pozbywanie się zbędnych rzeczy, odgracanie jest jak psychoterapia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh dokładnie tak! czuję się teraz jak nowo narodzona! ogromny ciężar spadł ze mnie :)

      Usuń
  8. Dobrze jest czasami coś zmienić we wnętrzu...nie tylko mieszkania;)
    Serdeczności posyłam i zapraszam na moje pierwsze małe candy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślę :) i staram się od czasu do czasu coś pozmieniać :)
      zaraz zobaczę co tam przyszykowałaś :)

      Usuń
  9. Bardzo pozytywna zmiana i faktycznie nawet na zdjęciach widać, że dużo więcej światła wpada do pokoju. Na pierwszym jest ciemno jakby okno znajdowało się w jakimś zacienionym miejscu, a drugie uświadamia, że ten cień to wina firanki. Jest genialnie :D No i ten imbryczek na parapecie - jest śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kocham imryczki :) mam już ich kilka hihi :) ale uwielbiam te takie stare hihi :)
      Dzięki wielkie, wszyscy co teraz wchodzą do pokoju nie widzą nowej firanki tylko pytają jak to się stało, że jest tak widno :)

      Usuń
  10. Ja też kocham krótkie, zwiewne firanki. Tyle słońca może wpaść do domu :) Pozdrawiam Świątecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie :) a nie lubię braku firanki, szczególnie jak ma się okna bloku na przeciwko... :)

      Usuń
  11. To również słowo dla mnie na ten rok... bo czeka mnie spora przeprowadzka i sporo zwiażanych z tym problemów zmiana miasta, pracy organizacja wszystkiego od nowa. :)
    Ale należy zacząć od rzeczy małych - czyli sprzątania w mieszkaniu obecnym :)
    Twoja zmiana niby niewielka ale jednak całkowicie odmieniła widok okna :)
    małymi kroczkami do celu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, lepiej małymi kroczkami, bo można się bardzo zniechęcić za dużymi celami :)
      trzymam kciuki za przeprowadzkę :)
      ściskam :)

      Usuń

• • • Dziękuję za każdy komentarz :) ♡♡♡
Uwielbiam je wszystkie i chłonę jak gąbka wodę :) • • •

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...